W jednym z pierwszych wpisów z kategorii 'Programowanie’ napisałem, że najlepszym pomysłem na projekt do CV jest własny i osobisty problem, który da się rozwiązać kodem. Dzisiaj opiszę jak to wyglądało w moim wypadku.
Jest takie powiedzenie: „Zanim kogoś skrytykujesz, powinieneś przejść milę w jego butach”. Na pierwszy rzut oka wydaje się niepowiązane z naszym dzisiejszym tematem, ale gdyby nie ono, to ITCandidateEvaluator nigdy by nie powstał.
Kiedy zaczynałem naukę programowania w Javie cel był jasny i precyzyjny – znaleźć pracę w tej branży. Aby to osiągnąć, przede wszystkim musiałem nabyć sporo wiedzy i trochę doświadczenia w samodzielnym pisaniu kodu. Następnie znaleźć przyzwoitą ofertę pracy i przejść przez wszystkie etapy rekrutacji. Mówiąc krótko:
Musiałem stać się takim pracownikiem jakiego poszukują pracodawcy.
Czyli jakim? Idealny kandydat, który śpiewająco spełnia wszystkie kryteria albo nie istnieje, albo zdarza się wyjątkowo rzadko. Pozostaje zatem być najlepszym spośród wszystkich którzy wysłali swoje CV na daną ofertę.

W tym miejscu dla rekrutera pojawia się bardzo trudne zadanie wybrania odpowiedniego zawodnika. Jeden ma bardzo rozległą wiedzę techniczną, ale z jego historii zatrudnienia wynika, że często zmienia miejsce pracy. Inny świetnie dogaduje się z innymi ludźmi, jednak ma problemy z punktualnością. Trzeci pisze kod wysokiej jakości, a jednocześnie bardzo źle odbiera krytykę. Który z nich jest „najlepszy”?
Pojawia się potrzeba standaryzacji procesów rekrutacyjnych.
Aby „pokonać” rekrutera i dostać wymarzoną posadę należy wejść na chwilę w jego buty i zastanowić się co jest dla niego ważne podczas szukania nowego członka zespołu.
Za podstawę wziąłem swoje doświadczenia z bycia nauczycielem języka angielskiego, który siłą rzeczy również musiał zajmować się oceną umiejętności. Gdy pracowałem w chińskiej szkole każda sobota była dniem prezentacji – uczniowie aplikujący na wyższy poziom musieli przygotować kilkuminutowe przemówienie na wybrany przez siebie temat (od „Moja rodzina” dla początkujących po np. „Aktualna sytuacja ekonomiczna” wśród zaawansowanych).
W czasie kiedy słuchałem danego ucznia wypełniałem kartę prezentacji na której były takie elementy jak:
- płynność wymowy
- poprawność gramatyczna
- użycie różnorodnego słownictwa
- poprawna wymowa
- komunikatywność

Za każdy element przysługiwała nota, potem się to sumowało i wychodził wynik w procentach. Co ważne: nie każdy element miał tę samą wagę, np. płynność wymowy była ważniejsza niż gramatyka wypowiedzi, a ta z kolei dawała więcej punktów niż mowa ciała.
Teraz pozostało przerobić to na wersję służącą do rekrutacji.
Wlazłem więc w te buty hipotetycznego rekrutera i zastanawiałem się co chcę dostać od kandydata:
- zależy mi na tym, aby CV było czytelne i pozbawione błędów, bo jeśli już na etapie „wizytówki” kandydat nie przykłada się to dalej wcale nie będzie lepiej. Fajnie też jeśli na jego social mediach nie ma haseł pokroju „szlachta nie pracuje” czy „hwdp”.
- IT to działka którą uprawia się w języku angielskim, więc bez tego ani rusz
- ważne jest wcześniejsze doświadczenie zawodowe, szczególnie w tej samej branży
- oprócz suchego „5 lat na stanowisku X” chciałbym się dowiedzieć jakie projekty kandydat tworzył oraz jakich technologii używał, a następnie ocenić jak bardzo to przyda się w moim zespole
- mogę również chcieć zobaczyć jak aplikant pisze kod na żywo (tzw. live coding)
- niezbędny będzie oczywiście test wiedzy teoretycznej, chociażby dla sprawdzenia czy osoba podająca się za seniora faktycznie nim jest
- potrzeba etapu poświęconego na negocjację stawek, a kwota żądana przez potencjalnego pracownika musi mieć wpływ na jego wartość w oczach pracodawcy
- w końcu tzw. „umiejętności miękkie” czyli subiektywne spojrzenie na kandydata i zastanowienie się czy chcemy mieć takiego kolegę w zespole
Skoro lista elementów do oceny jest gotowa, teraz należy ustalić ich wagę dla rekrutera. Tutaj nie ma jednoznacznej odpowiedzi, bo co firma to inne standardy, dlatego pojawił się pomysł na tzw. „Presets” czyli pozwolenie rekruterowi samemu zadecydować co jest ważne, a co nie.

Jak widzicie z powyższego zrzutu ekranu, ITCandidateEvaluator jest w zaawansowanej fazie prac – ma frontend, który już zbiera informacje, tylko jeszcze nic z nimi nie robi.
O warstwie wizualnej stworzę wkrótce osobny artykuł, opiszę jakie trudności napotkałem, a także zastanowię się czego oczekuję od warstwy logicznej (Model).
Podsumowanie
Podsumowując ten wpis, chciałbym zakończyć małym morałem i zachęcić do stosowania tej sztuczki z butami opisanej we wstępniaku.
Następnym razem kiedy będziecie chcieli dowartościować się opierdzielając sklepowego kasjera za to, że źle wyliczył wam resztę, pomyślcie jakbyście się czuli na jego miejscu. Z pobudką o 5 rano i przesuwaniem palet w magazynie „na rozgrzewkę”. Z kierownikiem krzyczącym coś o wyrabianiu targetów. Z kredytem na malutkie mieszkanie, który dzięki magii inflacji jest większy niż rok temu. Z czterdziechą na karku, bólem w krzyżach i brakiem perspektyw na lepsze jutro. Z…
Starając się myśleć jak inna osoba, doznając jej motywacji, pragnień i lęków, nawiązujemy nić empatii, poznajemy jej mocne strony i słabe punkty. Otrzymujemy w ten sposób narzędzie, które możemy wykorzystać aby tego drugiego człowieka pokochać… albo pokonać.
To jak wykorzystamy owe narzędzie zależy już wyłącznie od nas.
