Skip to content

Witaj w Świecie Jutra!

  • Technologie jutra
  • Sprzęt jutra
  • Aplikacje jutra
  • Programowanie
  • Księga Drogi
  • Renowacja
  • Różności
  • Archiwum
  • Autor
  • Home
  • Wszystko
  • They Are Billions! – wersja finalna (Windows)
  • Aplikacje
  • Wszystko

They Are Billions! – wersja finalna (Windows)

Jakub Raczkowski 12 sierpnia 2019

Na początku zeszłego roku miałem przyjemność zrecenzować RTS-a They Are Billions na komputery z Windowsem. Gra była wtedy jeszcze w fazie beta i oferowała dość podstawową zawartość, bez jakiejkolwiek fabuły. Na szczęście producenci nie zasypali gruszek w popiele i pieczołowicie szlifowali swój tytuł aż w końcu doczekaliśmy się pełnoprawnego produktu. Co dodano i czy warto było czekać?

TAB wiele się nie zmieniło. To wciąż strategia czasu rzeczywistego z widokiem izometrycznym i elementami tower defense. Najwyższym celem każdej z misji jest nasze przetrwanie w świecie w którym zewsząd otoczeni jesteśmy przez nieumarłych. Powoli rozbudowujemy osadę, aż dochodzimy do momentu w którym dysponujemy wystarczająco silną armią aby dać odpór zombiakom i rozpocząć eksterminację żyjących inaczej. Aby jednak nie było za łatwo, gra co kilkanaście minut testuje nasze fortyfikacje napuszczając na nas co raz to większe zgraje zgnilaków. Z początku są to niemrawe dziesiątki najsłabszych obdartusów, ale już po godzinie mamy na karku tysiące zarażonych najgorszego sortu. Gra jest trudna, wymaga dobrego planowania oraz cierpliwości, ale dzięki temu niemiłosiernie wciąga i częstuje nas solidną dawką satysfakcji po każdym zwycięstwie.

TAB to gra w budowanie osady. Ekonomia jest tutaj najważniejsza.

W tym miejscu zakończę opis mechaniki, bo już się tym zająłem w poprzednim tekście. Jeśli chcecie dowiedzieć się więcej to gorąco zachęcam do przeczytania. My tymczasem skupimy się na najważniejszych zmianach oraz nowościach względem bety.

Fabuła

Jest rok 2273, ludzkość znajduje się na granicy wymarcia. Jedyne bezpieczne schronienie to centrum krateru, którego ściany chronią homo sapiens przed zębami i szponami zmutowanych zarażonych. Od lat trwają poszukiwania dowódcy, który w końcu wyprowadzi ludzi na zewnątrz i oczyści przyległe tereny z niebezpieczeństwa.

Intro to w większości statyczne obrazki opowiadające o skutkach zarazy.

Proste, acz klimatyczne intro wprowadza nas do kampanii składającej się z kilkudziesięciu map. To najważniejsza zmiana względem „podstawki” gdzie mieliśmy jedynie zwykłe, nie powiązane ze sobą potyczki. Misje są ustawione na sztywno, to znaczy, że konkretna plansza wygląda tak samo za każdym podejściem czyniąc kampanię zabawą na jeden raz. Szkoda, że nie pokuszono się o użycie generatora terenu jak ma to miejsce w trybie ’skirmish’.

W zamian za to mamy do dyspozycji poziomy zmyślnie ułożone przez samych twórców, z różnymi zmiennymi środowiskowymi urozmaicającymi rozgrywkę. Tutaj w centrum jest wielkie jezioro, tam śnieżna zamieć spowalniająca wszystkie jednostki, a jeszcze gdzie indziej skradamy się na paluszkach, bo zaraz obok naszej wioski siedzi sobie Olbrzym z bardzo czułym słuchem.

Dzieje się i nie ma miejsca na nudę.

Kampania to następujące po sobie misje o rosnącym poziomie trudności. Mamy ograniczoną dowolność w wyborze tego co chcemy robić najpierw.
Wrogowie idą w tysiące i są mocno zróżnicowani. Oprócz standardowych zombiaków są też superszybkie Harpie czy strzelające na odległość Pluje.

Kolejne mapki łączy coś więcej niż tylko sama opowieść. Pojawiło się bowiem drzewko rozwoju, w którym za punkty badań zdobywane w boju odblokowujemy nowe struktury i jednostki jak również bonusy ułatwiające rozgrywkę. Dla przykładu inwestując w zdolność zwaną „recykling zwłok” będziemy otrzymywać po jednej sztuce złota za każdego zabitego zombiaka. Niby niewiele, ale w czasie ataku hordy mogą nam wpaść do kieszeni grube tysiące.

Ogólnie dobry pomysł, ale trzeba wyjątkowo rozważnie rozdzielać punkty, przynajmniej na początku. Jeśli np. zamiast odblokowania niezastąpionych żołnierzy wybierzemy ulepszenie chaty rybaka to może się okazać, że kolejna misja będzie o wiele trudniejsza niż wynikałoby to z jej opisu.

Każda wygrana to punkty nauki, które możemy przeznaczyć na poznanie nowych technologii.
Od kiedy mam wieże energetyczne zwykłe trupy przestały stanowić problem.

Generał

Pojawiła się również postać bohatera/bohaterki którą wybieramy na początku kampanii i rozwijamy w specjalnych misjach fabularnych. Twórcy najwyraźniej chcieli zrobić ze swojej gry coś na kształt Diablo, ale niestety efekt końcowy pozostawia sporo do życzenia.

Nie dzieje się i jest miejsce na nudę.


O ile na zwykłych mapkach zawsze jest coś do roboty, o tyle w planszach z bohaterem cały czas jesteśmy skupieni na naszym protagoniście, który (przeważnie) samodzielnie musi rozprawić się z setkami nieumarłych. Owszem, bywa że dostajemy posiłki albo granaty, ale zabawa i tak sprowadza się do ostrożnego pokonywania każdego metra i wyciągania wrogów pojedynczo. Na domiar złego naszym głównym zadaniem jest znalezienie specjalnych przedmiotów, które twórcy sadystycznie pochowali. Przez to, już po oczyszczeniu pomieszczenia z wrogów, zbliżamy twarz do monitora i rozpoczynamy polowanie na piksele.

Naszego generała rozwijamy stopniowo, dodając punkt umiejętności po każdym kolejnym zwycięstwie. Ulepszamy w ten sposób jego szybkość, zadawane obrażenia czy punkty życia, ale nie łudźcie się, że kiedykolwiek uda wam się stworzyć przekoksa zdolnego własnoręcznie przemielić hordę truposzy. Poziom misji fabularnych szybko rośnie i nie jesteśmy w stanie tego zbalansować nawet najbardziej udanym buildem. Fajnie by było gdyby twórcy dodali drugorzędny rozwój postaci – tylko na poziomie misji i zerowany po jej zakończeniu. Wtedy przynajmniej eliminacja zombiaków miałaby jakikolwiek sens, bo w obecnej formie jest tylko przykrą koniecznością.

Swojego generała wybieramy spośród tej dwójki. Facet jest powolny, ale zadaje spore obrażenia. dziewczę zaś biega i strzela bardzo szybko.
Misje fabularne prędko stają się nużące, najgorsze jest polowanie na piksele po zakończeniu etapu, gdyż przedmioty do zebrania prawie nie odróżniają się od tła.

Armia

Od czasu, kiedy ostatnio grałem w They Are Billions zmianom uległy również parametry poszczególnych jednostek.

Jeśli chodzi o Zwiadowczynię to wciąż jest to zawodniczka bardzo podstawowa, której największą zaletą jest cicha eliminacja wrogów oraz niski koszt rekrutacji. Jej rola szybko jednak traci na znaczeniu, a to za sprawą Żołnierza, który z miękkiej fajki rok temu zamienił się w Terminatora podważającego sens inwestowania w jakiekolwiek inne wojsko. Szczególnie jeśli mówimy o Snajperze, którego tak spowolniono, że teraz nadaje się tylko do siedzenia w wieżach obronnych.

Gdy piszę te słowa mam za sobą już ponad 80% zawartości gry i wciąż nie odblokowałem ani Tanatosa (mobilna artyleria) ani Tytana (mech z minigunami), ani Mutanta (nowość, tank do walki w zwarciu) i cały czas stawiam na spam żołnierzy, których w przeciwieństwie do elitarnych jednostek powyżej mogę produkować już od pierwszych minut rozgrywki. Trochę szkoda, że nie działa to na zasadzie kamień-papier-nożyce, bo zwykły żołnierz, po zakupieniu paru wzmacniających go technologii jest dobry na wszystkich przeciwników.

Łuczniczka jest skuteczna tylko na początku.
Zazwyczaj już po pięciu minutach gry możemy zacząć rekrutację żołnierzy, którzy sprawdzą się aż do finału.
Prócz standardowych map, twórcy dali nam też krótsze misje – tzw. tryb hordy. Niestety nie jest to nic wartego uwagi – po wstępnym rozstawieniu wojaków reszta robi się sama i tylko patrzymy jak zarażeni idą na rzeź.

Podsumowując..

Czy jest to pełna wersja na którą czekałem? Niby tak, ale po półtora roku prac chciałbym czegoś więcej. Fabuła to tylko kilka prostych filmików na krzyż i trochę tekstu stylizowanego na stare gazety. Bohater ma fajnie zaprojektowane misje, ale co z tego skoro walka wieje nudą, a zabijanie wrogów jest utrapieniem, które nie ma nic wspólnego z zabawą.

Tryb pojedynczej hordy miał niby testować nasze umiejętności taktyczne, a sprowadza się do naspamowania żołnierzy wokół posterunku i udania się na kawę, bo wszystko robi się samo.

Marudzę, ale na szczęście najważniejsza cecha TAB postała po staremu:

Gra wciąż ogromnie wciąga i nie puszcza sprzed monitora od pierwszej minuty aż do finałowej hordy.


Osobiście ogromnie polecam każdemu miłośnikowi gatunku RTS i nie tylko. Gra dostępna jest na Steamie w polskiej wersji językowej (napisy) w kwocie $29,99.

Ocena +4

 

Tags: gra rts steam tower defense windows zombie

Continue Reading

Previous: Klawiatura mechaniczna One-up K8S
Next: Asrock Deskmini A300 – złożenie oraz test minikomputera

Related Stories

Mageege Moon104 – test niskoprofilowego mechanika
  • Sprzęt

Mageege Moon104 – test niskoprofilowego mechanika

11 marca 2025
Przebranżowienie cz.4
  • Programowanie

Przebranżowienie cz.4

27 lutego 2025
Smartfon Jutra
  • Sprzęt

Smartfon Jutra

15 lutego 2025

Ze świata

  • Antyweb
  • Kwantowo
  • Dwóch po dwóch
Zawsze chciałeś zapytać o coś astronautę? Tę stronę musisz znać
Spektakularny nowy zestaw LEGO. Największy w 2026 roku
Wielki hit sci-fi prosto z kina już online! Ogromna niespodzianka
Budują białka jak z klocków LEGO. Potężne narzędzie w rękach badaczy
Powinniśmy spać dłużej. Zobacz, dlaczego 8 godzin to za mało
W iPhonie spisywało się świetnie, w Apple Watch nie ma na to miejsca. Wiemy już, dlaczego
Erste Bank wprowadza eSIM. Koniec drogiego roamingu podczas podróży!
Naukowcy spierają się o idealną liczbę kroków dziennie. Oto nowa liczba
Oskarżenia pod adresem Apple i Google, mają blokować nowe systemy
Lidl ma gratkę dla majsterkowiczów. Sprzęt Parkside na mocnych obniżkach
Ta rzecz w jądrze Linuksa jest ostatecznością. Sytuacja jest trudna
Zaskakująca akcja PlayStation z GTA VI w tle. Premiera coraz bliżej
Dwie funkcje wracają do Windowsa 11. Ich brak był odczuwalny
Jaka kara grozi za ignorowanie UOKiK? Ta firma już wie
Turbopopularny MacBook za grosze w promocji, że aż głupio nie skorzystać
Lidl czyści magazyny. Lidlomix nawet 900 zł taniej
Ponad pół miliona ludzi nabrało się na smartfon Trumpa. T1 Phone może nie trafić do sprzedaży
Gwiazda muzyki pozywa Samsunga. Twierdzi że bezprawnie wykorzystano jej wizerunek
Apple nie ma wstydu. Na takie funkcje macOS musimy czekać cały rok?
Ekranizacja uwielbianej serii sci-fi z potwierdzoną datą premiery na Prime Video
Orzeczenie w sprawie En Arche v. Adam Adamczyk
To by było na tyle, jeśli chodzi o możliwość ugody
Ocalić od zapomnienia
Ostatni kwant
ALH 84001 – meteoryt, o którym mówiono nawet w Białym Domu
HESS zarejestrował kosmiczny elektron o niespotykanej energii [Phys. Rev. Lett.]
Matka ciemnej materii – recenzja biografii “Vera Rubin. Życie”
Satelita, który zerwał się ze smyczy
Wiadomość od Carla Sagana do przyszłych eksploratorów Marsa
Ile najdłużej może trwać zaćmienie Słońca?
Najlepsze intra i openingi w grach – Odcinek #133
AI, Star Trek, Rycerz Siedmiu Królestw, Festiwal dem na Steam Next Fest – Odcinek #132
Gry, filmy i seriale w 2025 i 2026 roku – Odcinek #131
30 lat konsoli PlayStation – Odcinek #130
Omawiamy serię The Walking Dead (gość: Stary Gracz)
Nikt nie potrzebuje cienkich smartfonów – Odcinek #129
To ostatni dzwonek na kolekcjonowanie gier i filmów
Najlepsza relacja z PGA 2025 (Poznań Game Arena)
Bumblebee wśród klawiatur. Marvo Meqa 80W – recenzja
Pierwsze spotkanie z Omoda 7 Super Hybrid

To może cię zainteresować:

Mageege Moon104 – test niskoprofilowego mechanika
  • Sprzęt

Mageege Moon104 – test niskoprofilowego mechanika

11 marca 2025
Przebranżowienie cz.4
  • Programowanie

Przebranżowienie cz.4

27 lutego 2025
Smartfon Jutra
  • Sprzęt

Smartfon Jutra

15 lutego 2025
Czym jest Swagger?
  • Programowanie

Czym jest Swagger?

22 lipca 2024
  • Technologie jutra
  • Sprzęt jutra
  • Aplikacje jutra
  • Programowanie
  • Księga Drogi
  • Renowacja
  • Różności
  • Archiwum
  • Autor
Copyright © All rights reserved. | DarkNews by AF themes.